wtorek, 8 stycznia 2019
Chiang Mai
Prognoza sprawdziła się, niestety. Rano zaczęło padać. Deszcz był ulewny, momentami przechodził w nawałnicę i burzę z piorunami.
Pogoda zmusiła nas do zmiany planów. Myśleliśmy, że dzisiaj wypożyczymy motocykl i pojedziemy górską krętą drogą do pięknego podobno Pai. Zamiast tego pozostaliśmy do południa w hotelu, po czym przenieśliśmy się do sąsiadującego, dosłownie 50 m dalej. Wykorzystując dziurę w chmurach deszczowych wyszliśmy na lunch. Tuż za murem trochę na zachód odkryliśmy wyjątkową restaurację.
W międzyczasie ulewny deszcz prawie wypełnił fosę.
Rozpogodziło się nieco przed zachodem słońca.
Kolacja z grilla przy targu, tam gdzie wczoraj. Wieczorny drink trwał nieco dłużej, musieliśmy przeczekać deszcz. Na szczęście nie ma pośpiechu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz