piątek, 11 stycznia 2019

Ang Thong

Na Koh Pha Ngam zostaniemy trzy noce. Cały dzisiejszy dzień wypełniła nam wycieczka statkiem do Parku Narodowego Ang Thong. Ang Thong jest archipelagiem około 50 wysepek. Z wyjątkiem jednej z nich, gdzie mieści się baza Parku, są one niezamieszkałe. Wycieczka była zorganizowana. Bus podwiózł nas z hotelu do portu w Thong Sala, z którego w licznym towarzystwie wypłynęłyśmy w morze na pokładzie statku Orion.
Archipelag oddalony jest od Koh Pha Ngan o prawie dwie godziny. Przy wysepce ze zdjęcia powyżej zacumowaliśmy i weszliśmy do wody, aby popływać z maską. Okazuje się jednak, że silny wiatr, który wiał w zeszłym tygodniu (prawie huragan, spowodował wtedy odwołanie lotów, a parę dni później zaburzenia pogodowe, m.in. Intensywny deszcz w Chiang Mai) sprawił, że woda stała się mętna. Niewiele udało nam się zobaczyć pod wodą, niestety. Atrakcją kolejnego naszego przystanku (w międzyczasie zdążyliśmy zjeść na pokładzie i śniadanie i lunch) było kajakowanie. Część towarzystwa nie miała za dużo doświadczenia. Nasz przewodnik Bobo, bardzo wesoła postać, powtórzył parę razy najważniejsze zasady. „Take care of each other. No fighting on my kayaks. Do not kayak anywhere. Follow the leader.”
Ubrani w kapoki usiedliśmy na szerokich niezatapialnych kajakach morskich, niektórzy na początku tyłem do przodu. Wiosłowanie między jedną a drugą plażą zajęło nam pewnie z godzinę. Fajna zabawa. Po wyjściu na brzeg krótka wspinaczka do punktu widokowego.
Orion był dość dużym statkiem. Każdorazowe zejście na wyspę wymagało użycia łodzi desantowych wyposażonych w ciężkie silniki od ciężarówek lub traktorów z bardzo długim wałem do śruby. Zajęcie sternika nie jest łatwe i wymaga siły fizycznej.
Ostatnie wyjście na ląd wiązało się ze wspinaczką szlakiem widokowym, który jest jedną z największych atrakcji Parku. Ścieżka jest dobrze przygotowana, pod drodze na wzniesienie jest pięć tarasów widokowych. Wejście zajęło nam prawie godzinę. Gorąco, ale warto. Widoki wspaniałe.
W niewielkiej wiosce, w której ulokowane jest biuro Parku, jest też kilka prostych bungalowów, gdyby ktoś zechciał zostać tu na noc. Podobno warto. W okolicy dobrze też się czują małpy „okularowe”.
Najmłodszy uczestnik naszej wycieczki, który okazał się Niemcem, znalazł sobie na plaży lokalnego kolegę.
Powrót był pięknym ukoronowaniem dnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz