czwartek, 3 stycznia 2019
Koh Chang - Bangkok
Nie wiem, dlaczego do wczorajszego wieczora zwlekaliśmy z rezerwacją miejsc na podróż do Bangkoku. Okazało się więc, że nie ma miejsc w busach, które jadą bezpośrednio, o samolotach nie wspominając. Pozostał nam więc genialny, ale nie najwygodniejszy wariant powrotu przez Pattaya.
Pożegnanie z Nirvaną.
Pickup dowiózł nas do biura w północnej części wyspy, gdzie czekały na nas zarezerwowane miejsca. Jennifer i Jeanne, bardzo sympatyczne Szwajcarki, które miały zdążyć na lotnisko, aby wrócić do domu. Podobnie jak my, zaskoczone brakiem miejsc do Bangkoku, towarzyszyły nam do popołudnia.
Przesiadaliśmy się dzisiaj trochę. Bus, bus, prom, bus, autobus, kolej naziemna, kolej podziemna, tuk-tuk.
Hotel mamy w gwarnej dzielnicy Banglamphu, w ulicy równoległej do słynnej Khaosan Road. To najbardziej imprezowa okolica w Bangkok, jeżeli nie w ogóle w tej części Azji.
Wspaniałe i niedrogie jedzenie. Drinki na każdym kroku. Bardzo głośna muzyka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz